W skrawku szyby widać

noclegi |Masaż Szczecin |miedź

„W skrawku szyby widać dwa cienie spadające z poręczy. Strzelają jeszcze za nimi, do wody. A tamci dwaj już nie wypłyną. Wisła ich nie odda, ni nam, ni wrogom. Czarne, wysokie przęsła mostu wznoszą się jak olbrzymi pomnik nad ich śmiercią. Po pół godzinie tramwaj rusza. Przy szpitalu Inka wysiada, ja przy Dworcu Wileńskim. Kurierka już jest koło budki biletera. Idziemy na Jagiellońską, do jej znajomych. W bramie odbieram pocztę. Zygmuntowska pusta, bez żadnego tramwaju. Trochę ludzi przemykających się w śnieżnej mgle. Na przystanku obok mnie dziewczyna i chłopak. Nagle zatrzymuje się czarne auto, wyskakuje Niemiec, szarpnął dziewczynę i ciągnie ją do auta. Jej towarzysz oniemiał. Auto już rusza, chłopak wyrwał spod płaszcza pistolet i strzela w koła. Dziewczyna rozwaliła drzwiczki. Zaraz strzały z pistoletu maszynowego. Chłopak upadł, dziewczyna już była przy nim. Nie mogła podnieść. Podchodzę i zaraz pomaga nam stara kobieta. W jakimś zawrotnym tempie przeskakujemy Zygmuntowska do szpitala. Nikt nas nie zatrzymuje. W poczekalni odsuwano się od nas, kładziemy rannego przy jakichś drzwiach. Muszę natychmiast odwieźć pocztę, nie wolno mi brać udziału w żadnych ratunkach, mogę wplątać przez to wiele ludzi.“(12)

<<<< Nikt spośród reformatorów | - Ja stałem w bramie Ponieważ >>>>

Randki internetowe |spa mazury |artforum