Tymczasem bombowce niemieckie


„Tymczasem bombowce niemieckie po raz pierwszy zrzuciły swój ładunek na Łuck. Nie wyrządziły co prawda większych szkód, unaoczniły natomiast wszystkim, że na polskim niebie, przynajmniej tu na południu, nie ma naszych samolotów, a i naziemna obrona przeciwlotnicza praktycznie nie istnieje.
Częściową prawdę o przebiegu walk poznałem dopiero rankiem 12 września, gdy do Łucka powróciły resztki 21 dywizjonu pancernego majora Glińskiego, który od początku wojny działał w składzie armii „Łódź", zamykającej na Warcie i Widawce kierunek ze Śląska na Warszawę. W ciężkich bojach i odskokach dywizjon stracił wszystkie tankietki. Miał przy tym wielu zabitych i rannych.
Z relacji kolegów wynikało niezbicie, że wróg ma nad nami wielokrotną przewagę w czołgach, lotnictwie i artylerii oraz przewyższa nasze wojska pod względem ruchliwości dzięki całkowitemu zmotoryzowaniu swych jednostek.
W głowic się wprost nie mieści. Dwunasty dzień wojny. Dramatyczna sytuacja na froncie. Warszawa osaczona. Każdy czołg potrzebny w walce, a nasz pełnosprawny batalion pancerny nadal na głębokich wołyńskich tyłach.
Nie ma jednak czasu na roztrząsanie rzeczywistej sytuacji, bo jeszcze tego samego dnia nasz 21 batalion czołgów zostaje przydzielony do armii „Małopolska". Wieczorem ma rozpocząć załadunek na wagony i bez zwłoki kierować się pod Lwów. Wreszcie wyruszamy do walki.“(2)

<<<< W nocy z 10 na 11 września powierzono | Do domu pani Wachickiej >>>>